TANIO DRUKUJEMY: banery, foldery, książki, gazetki promocyjne. Rawa Maz. ul. Warszawska 6. Tel. 886 400 662, e-mail: biuro@kochamrawe.pl
Karnawał to za mało
Dodał: Artur Gut, 27 Stycznia 2017

Dobiega końca tegoroczny Tydzień Modlitw o Jedność Chrześcijan (18-25 stycznia), któremu towarzyszy zaczerpnięte z Drugiego Listu św. Pawła do Koryntian hasło „Pojednanie – miłość Chrystusa przynagla nas”. Większość rawian pewnie nawet tego nie odnotowała. I trudno się dziwić, w końcu w niemal jednorodnym wyznaniowo środowisku niełatwo jest wzbudzać emocje przynagleniami do jedności i przebaczenia. Zwłaszcza, że nawet jako katolicy potrafimy się całkiem skutecznie dzielić i nie odczuwamy wielkiego parcia na pojednanie. Jednak w planie długiego trwania, także naszej lokalnej społeczności, warto zwrócić uwagę na kilka kwestii, które wiążą się z ekumenicznym wysiłkiem ludzi dobrej woli. Po pierwsze, z własnego doświadczenia mogę wskazać, że choćby minimalne zaangażowanie w kwestie jedności chrześcijan sprawia, że poważniej podchodzi się do własnego przeżywania wiary. Po drugie, otwiera ono na różnorodność ludzi, tradycji i opisów świata, mających jednak wspólne zakorzenienie. Pozwala także z większym dystansem traktować wewnętrzne różnice lub napięcia we własnym Kościele. 


Wskutek wydarzeń wojennych, w szczególności polityki okupacyjnej Niemców, a następnie działań władz komunistycznych pod naciskiem sowieckich dyspozycji, Rawa stała się miastem, które zapomniało o swej niegdysiejszej różnorodności etnicznej i wyznaniowej. Cerkiew, która stała w miejscu późniejszego gmachu Banku PKO została zniszczona jeszcze w okresie międzywojennym, jako pozostałość dominacji rosyjskiej czasu zaborów (jednak na cmentarzu komunalnym wciąż łatwo znaleźć nagrobki z prawosławnym krzyżem). W czasie wojny w latach 1939-1942 Niemcy wymordowali, wywieźli do obozów koncentracyjnych lub skłonili do ucieczki większość rawskich Żydów. Z kolei po wojnie podejmowano działania przeciw lokalnej mniejszości niemieckiej. Ten ostatni temat nie został nawet do dziś rzeczowo opisany. Tymczasem bezpośrednio po wkroczeniu oddziałów Armii Czerwonej w okolicach Rawy zdarzały się mordy na miejscowych Niemcach. Inni kierowani byli do obozów pracy, tak w Polsce (Sikawa na obrzeżach Łodzi), jak w Związku Sowieckim. Taki los przypadł w udziale pastorowi Arnoldowi Hammermeisterowi, który posługiwał w Rawie 16 lat, od 1929 roku. W końcu stycznia 1945 roku wraz z wieloma innymi mężczyznami, członkami zboru luterańskiego w wieku od 18 do 60 lat, został wywieziony do obozu pracy w Charkowie (wschodnia Ukraina), po dwóch latach zaś przeniesiony został do obozu w Krasnojarsku na Syberii. Przeżył, został zwolniony w 1949 roku. Osiadł następnie w Niemieckiej Republice Demokratycznej, w okolicach Rostocku (Meklemburgia), gdzie dopiero w kolejnym roku dołączyła do niego żona z najmłodszym synem, zwolnieni z obozu w Polsce. Tymczasem nikt z rawian nie zarzucał pastorowi niegodnego zachowania w czasie okupacji niemieckiej. Pozostawał w dobrych stosunkach z księżmi katolickimi, a nawet z rawskim rabinem. Jego syn Arved Hammermeister przytoczył mi na potwierdzenie tego własne wspomnienie, iż przed wojną tutejszy rabin ofiarowywał pastorowi na Wielkanoc macę w geście szacunku. Ten sam urodzony w Rawie Arved Hammermeister zauważył trzeźwo, że gdy miasto było ostrzeliwane i bombardowane, tak przez wojska niemieckie, jak sowieckie, pociski nie wybierały, czy trafić w Polaków, czy w Niemców, dobytek jednych, czy drugich. Utożsamienie ewangelików z Niemcami przyniosło natomiast ten skutek, że większość rawian z trudem uświadamia sobie, że co prawda skromna liczebnie, to jednak wspólnota luterańska przetrwała w Rawie i wydaje się rozwijać, podejmuje coraz to nowe inicjatywy, aby zaprezentować się mieszkańcom miasta i włączyć w miejscowy obieg społeczny i kulturalny.

W ubiegłym roku na zaproszenie dziekana rawskiego, ks. prałata Bogumiła Karpa, w trakcie ówczesnego Tygodnia Modlitw o Jedność Chrześcijan po raz pierwszy w rawskim kościele katolickim słowo do wiernych wygłosić mógł luteranin – diakon Halina Radacz, która jest odpowiedzialna za rawską parafię ewangelicko-augsburską od 2014 roku. Za tę sposobność pani Halina podziękowała ks. Bogumiłowi publicznie w czasie „dialogu ekumenicznego”, który w październiku ubiegłego roku miał miejsce w siedzibie Fundacji im. dr. E. Otto z inicjatywy Klubu Miła 4. Miałem przyjemność poprowadzić to spotkanie. Jako organizatorowi przyświecała mi myśl, że nie przyniesie owoców ekumenizm sprowadzony wyłącznie do okazjonalnych i oficjalnych spotkań w murach świątyń. Żeby się lepiej poznać, polubić i współpracować, trzeba rozmawiać. I dobrze jest to robić także w miejscach neutralnych, a willa przy Miłej 4 nadaje się do tego wyjątkowo dobrze. W czasie spotkania, które odbywało się w kontekście 1050. rocznicy chrztu Polski i nadchodzącej 500. rocznicy reformacji, biorący w nim udział o. dr Adam Strojny CCN polecił zebranym lekturę wydanej w ubiegłym roku książki „Na początku był Chrystus”. Jest to zapis rozmów, jakie na przełomie 2015 i 2016 roku z pomocą dziennikarzy Jakuba Dratha i Janusza Poniewierskiego przeprowadzili biskupi trzech spośród wspólnot chrześcijańskich obecnych w Polsce: bp Grzegorz Ryś z Kościoła Rzymskokatolickiego, bp Marcin Hintz z Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego i bp Jerzy Pańkowski z Polskiego Autokefalicznego Kościoła Prawosławnego. Kiedy czytałem tę książkę w listopadzie, byłem zaskoczony, że rozwija te same wątki, które podjęliśmy w rozmowie z dk. Haliną Radacz i o. Adamem Strojnym. Warto przytoczyć choćby uwagę bpa Mintza, że „niewiele wart byłby ekumenizm, któremu chodziłoby wyłącznie o niezrozumiałe dla ogółu dywagacje teologiczne, a nie o praktykę dnia codziennego”. Tenże sam biskup luterański odnosząc się do wypowiedzi papieża Franciszka podkreślającego, że ekumenizm to nie tylko wzajemna wiedza o sobie, ale także wymiana darów duchowych, stwierdza na kartach przywołanej książki: „Na pewno nie wystarcza do tego organizowany raz w roku Tydzień Modlitw o Jedność Chrześcijan. To dobra inicjatywa, niemniej jest ona czymś w rodzaju ekumenicznego karnawału”. Z mojej perspektywy już jednak samo zdobycie wiedzy o sobie nawzajem, poznanie tradycji innych wyznań, tego co dla nich ważne, jest wyzwaniem. Sądzę też, że czy tego chcemy, czy nie chcemy, w kolejnych dekadach będziemy musieli konfrontować się w Polsce, a pewnie i w Rawie, z coraz większą liczbą cudzoziemców, w tym imigrantów. Może zatem „odpomnienie” innych tradycji wyznaniowych i narodowych, które współtworzyły naszą historię lokalną na przestrzeni wieków oraz zainteresowanie się ich obecną kondycją, nawiązanie znajomości, byłoby dobrym ćwiczeniem z przełamywania uprzedzeń, oswajania się z różnorodnością i życiem obok nas ludzi innych narodowości, innych kultur, innych religii.

Na zdjęciu dk Halina Radacz i o. Adam Strojny CCN. fot. Anna Kraćkowska "Głos Rawy".

Artur Gut

Społeczność internetowa
Galeria
«
1234
»
Pokaz Talentów Gimnazjum nr 2

Reklama