Podstawowa opieka w dobrych warunkach i na dobrym sprzęcie

O zmianach, potrzebach i powodach aktualnej sytuacji rawskiego szpitala opowiada zastępca dyrektora ds. lecznictwa lek. med. Mariusz Klincewicz.
KochamRawe.pl: W jakiej sytuacji znajdował się rawski szpital, gdy rozpoczął pan w nim pracę?
Lek. med. Mariusz Klincewicz: Zostałem zatrudniony jeszcze przez spółkę AMG i muszę przyznać, że wtedy jego sytuacja była, mówiąc bardzo delikatnie, nie najlepsza.
Jakie wyzwania wtedy przed panem postawiono?
Zarówno wtedy, jak i teraz, cel był bardzo podobny – zaprosić mieszkańców Rawy i całego Powiatu Rawskiego, do tego, aby chcieli tu się leczyć. Ja, razem z ordynatorem chirurgii, spotykaliśmy się z przedstawicielami największych przychodni, aby kierowali i zachęcali pacjentów do korzystania z naszych usług.
Ludzie zwyczajnie z tego szpitala uciekali. To był nasz największy problem ,ale powoli ten trend udaje się odwrócić.
Przez pewien czas opinia faktycznie nie była najlepsza.
Tylko że taka opinia nie jest odosobniona i nie dotyczy wyłącznie rawskiego szpitala. Z moich obserwacji wynika, że podobnie jest w całym kraju. Polacy niezbyt dobrze wypowiadają się i niechętnie korzystają z usług małych, powiatowych lub miejskich szpitali. Zazwyczaj chcieliby być leczeni w szpitalach specjalistycznych lub klinicznych. Ale kiedy istnieje zagrożenie życia, gdy potrzebna jest nagła pomoc i tak trafiają do tego małego szpitala, który jest najbliżej i do którego nie trzeba czekać na przyjęcie.
Czy jest coś złego w tym, że chcemy być leczeni w dobrych warunkach z wykorzystaniem wysokiej klasy sprzętu?
W samym założeniu oczywiście niczego złego nie ma. Ale żyjemy w określonych warunkach i w pewnym systemie finansowania systemu ochrony zdrowia w naszym kraju. A to sprawia, że małe szpitale oferują nieco mniejszy wachlarz świadczonych usług oraz mają mniejsze możliwości zarówno sprzętowe jak i kadrowe niż szpitale kliniczne. Inne zadania są im przypisane. W małych szpitalach mamy świadczyć opiekę na podstawowym poziomie. I to do nas właśnie powinni trafiać pacjenci na niezbyt skomplikowane zabiegi i leczenie. Zaś z poważnymi dolegliwościami i w zaawansowanych stadiach chorób, powinni być hospitalizowani w szpitalach klinicznych, które mają rozszerzone możliwości diagnostyczno-terapeutyczne i wielu różnych specjalistów na miejscu.
My tutaj cudów nie jesteśmy w stanie zrobić i to zapewne nigdy się nie zmieni, nawet gdy szpital będzie w znacznie lepszej kondycji finansowej. W Rawie wystarczy podstawowy zakres usług, ale świadczony w dobrych warunkach i na dobrym sprzęcie.
Pacjent, który trafia do rawskiego szpitala, ale wymaga specjalistycznego leczenia i tak zostanie przewieziony do szpitala specjalistycznego w dużym mieście.
Oczywiście, że tak. Tylko to też nie odbywa się automatycznie. To my, lekarze, musimy się z takim szpitalem skontaktować i załatwić możliwość przewiezienia pacjenta do szpitala klinicznego. To kolejny problem systemowy, na który nie mamy wpływu i z którym musimy się borykać. Nie wszystkie placówki, choć powinny, chcą współpracować. Paradoksalnie dużo łatwiej nam się współpracuje ze specjalistycznymi szpitalami w Warszawie niż w Łodzi.
Pan, jako lekarz, ma jakąś receptę, aby uzdrowić sytuację rawskiego szpitala?
Ja już kiedyś o tym mówiłem. W moim przekonaniu, aby taki niewielki szpital, świadczący podstawową opiekę szpitalną mógł bez przeszkód funkcjonować, potrzebna jest pomoc i dobra wola lokalnej społeczności.
Działalność różnego rodzaju fundacji i stowarzyszeń na rzecz szpitala i organizowane przez nie zbiórki publiczne są jak najbardziej godne uznania, bo budują wokół placówki dobry klimat, a także zwiększają zaangażowanie i poczucie współodpowiedzialności mieszkańców za losy szpitala. Ale to za mało. Potrzebne też jest wsparcie od lokalnych firm i samorządów. Przecież w przypadku szpitali klinicznych są sponsorzy, którzy wykładają pieniądze na remonty sal albo całych oddziałów, czy kupują sprzęt. Gdyby było takie wzajemne zrozumienie i wspólna odpowiedzialność za losy szpitala w Rawie, to na pewno nie tylko mógłby on sprawniej funkcjonować, ale przede wszystkim lepiej wyglądać. Z zewnątrz wygląda dobrze, ale wnętrza wielu pacjentów odstraszają, a przecież wygląd oddziałów przekłada się na samopoczucie pacjentów i jakość leczenia, a przynajmniej ich ocenę placówki.
Miasto Rawa Mazowiecka za chwilę doposaży szpital w sprzęt o wartości 400 tys. zł, a więc pewna pomoc i zaangażowanie jest.
Ten sprzęt wesprze przede wszystkim naszą endoskopię, która bardzo prężnie się rozwija. Mamy coraz więcej pacjentów. Momentami musimy nawet ograniczać ich liczbę, czyli de facto wydłużać czas oczekiwania, ponieważ Narodowy Fundusz Zdrowia nie zgodził się na zwiększenie w tym zakresie kontraktu. Pamiętajmy o tym, że bez zwiększonego kontraktu, wykonując nadwykonania, szpital przez cały rok musi je kredytować, nie wiedząc tak naprawdę, czy i w jakim zakresie otrzymamy zapłatę za wykonane procedury. Tym samym cały czas zwiększamy zadłużenie. Kiedy brakuje pieniędzy na działalność bieżącą, którą w jakiś sposób finansować trzeba, organu prowadzącego nie stać już na niezbędne inwestycje i koło się zamyka.
Dzięki sprzętowi, który lada dzień kupi dla nas miasto, będziemy mogli także poszerzyć ofertę nowoczesnych zabiegów laparoskopowych. Nie będziemy tu wykonywać zabiegów onkologicznych, ponieważ najpierw NFZ musiałby rozszerzyć nam kontrakt, aczkolwiek specjalistów onkologów mamy, i oni mogliby niektóre zabiegi wykonywać tu na miejscu w Rawie.
Przydałaby się jeszcze lampa i stół na bloku operacyjnym i moglibyśmy powiedzieć, że dysponujemy całkiem dobrym jakościowo i nowym sprzętem.
Czy poza tym nowym sprzętem, możemy się w szpitalu jeszcze czymś pochwalić?
Zaniedbań, które narosły przez lata, nie da się nadrobić w jeden rok. W moim odczuciu widać pozytywne zmiany. Niewątpliwym jest to, że NFZ zapłacił za ubiegłoroczne nadwykonania. Wolelibyśmy otrzymać wyższe kontrakty, bo one gwarantują płynność finansową, ale dobre i to.
Z tego co słyszymy, chwalona jest chirurgia. Ale i sytuacja pediatrii się poprawia, gdyż oddział zaczyna wyrabiać już kontrakt, co świadczy o tym, że dzieci przybywa. Zresztą pozytywne zmiany na pediatrii są najbardziej widoczne. Otrzymaliśmy sporo sprzętu od Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Teraz Stowarzyszenie Rawa i Przyjaciele zbiera pieniądze na zakup nowych, wygodnych łóżek. I ta pomoc jest bardzo ważna, bo ten szpital potrzebuje każdej pomocy i każdego wsparcia.
Zmienił się ordynator oddziału ginekologicznego. Rodzi się u nas coraz więcej dzieci.
Pacjenci chwalą personel, zwłaszcza pielęgniarski. Przybywa pacjentów spoza Rawy i powiatu. Na zabiegi operacyjne przyjeżdżają nawet pacjenci spoza naszego województwa. I chwalą sobie ciszę, spokój, dobrą opiekę. Przeraża ich tylko wygląd oddziałów. Gdybyśmy mieli pieniądze na remont, budowę łącznika z interną i kilka naprawdę niewielkich inwestycji oraz zakupy sprzętowe plus zwiększone kontrakty, to rawski szpital, choć mały, spokojnie mógłby sobie radzić, świadcząc podstawowy zakres usług.
Ale te pozytywne zmiany są widoczne i jestem przekonany, że przy wsparciu lokalnej społeczności i samorządów z całego powiatu uda nam się wyjść na prostą.