Tradycje wigilijne ziemi rawskiej

Na ziemi rawskiej święta Bożego Narodzenia wiążą się z licznymi zwyczajami i obrzędami, głęboko zakorzenionymi w tradycji ludowej. Cykl świąt otwiera Wigilia, z którą wiązały się ciekawe wierzenia, zakazy, nakazy, zabiegi magiczne i wróżby.
Przebieg dnia wigilijnego miał decydować o nadchodzącym roku. Należało więc dla zdrowia i witalności wstać o świcie, dla urody należało umyć się w rzece albo w zimnej wodzie. Zakazy dotyczyły długiego spania, kłócenia się, pożyczania – w obawie wydalenia z domu szczęścia. Wizyta kobiety była dobrą zapowiedzią lub odwrotnie, przyjście mężczyzny zapewniało powodzenie, a dla panien oznaczało szybkie zamążpójście.
Z pogody wysnuwano prognozy gospodarcze i meteorologiczne. Szron na drzewach zapowiadał urodzaj, a grzmot zwiastował biedę. Pogodny dzień był prognozą obfitości i urodzaju, a pochmurny i deszczowy zapowiadał klęskę.
W wigilię rano oczyszczano obory z pajęczyn, by chronić inwentarz przed złymi mocami, w oborach i stajniach rysowano krzyże poświęconą kredą, okadzano bydło, a na progi wysypywano sól.
Przed wieczerzą nakrywano stół i zdobiono izbę. Gospodarz przynosił do izby siano i snop zboża, który stawiano w kącie izby lub kładziono pod stołem, słomę rozkładano też na podłodze. Ze słomy snopa kręcono powrósła i po wieczerzy (lub w Boże Narodzenie) dla urodzaju obwiązywano nimi drzewa owocowe.
Pod obrus na stole wigilijnym kładziono siano, a na obrus sypano ziarna zbóż.
Izbę przystrajano zielonymi gałązkami drzew iglastych: sosny, świerku jodły lub jałowca.
Nad stołem wigilijnym, zawieszano podłaźniczkę – rozwidlony wierzchołek lub gałązki świerku, przybrane pieczywem figuralnym, jabłkami, orzechami, ciastkami, ozdobami z opłatków, papieru i słomy. Pełniły one funkcje zdobnicze oraz miały właściwości magiczne – chroniły przed chorobami, urokiem, zapewniały dobrobyt, zgodę, powodzenie i miłość. Z czasem zastąpiły je choinki, które dekorowano podobnie.
Wykonywano też ozdoby z białego lub barwionego opłatka, uzyskując przestrzenne kompozycje: rozety, krzyżyki, gwiazdy, kolebki oraz formy kuliste – światy. Zawieszano je na belkach stropowych, nad stołem wigilijnym lub zdobiono nimi podłaźniczki. Miały one chronić od chorób i wszelkiego zła, sprowadzać łaski i zapewnić dostatek.
Zazwyczaj przygotowywano nieparzystą liczbę postnych potraw, składających się z mąki, kasz, warzyw, owoców, orzechów, miodu, maku, grzybów i ryb.
W regionie rawskim przyrządzano: barszcz biały gotowany na grzybach, barszcz czerwony z uszkami, śledzie, groch z kapustą, kapustę z grzybami omaszczoną olejem, bób, różne rodzaje kaszy, pszenne kluski z makiem, kluski rwane, racuchy z razowej mąki, pierogi z kapustą i z grzybami, kompot z suszu oraz ryby.
Przed wieczerzą dzielono się opłatkiem. Pożądana była parzysta liczba biesiadników, nieparzysta wróżyła rychłą śmierć jednego z nich. Zostawiano wolne miejsce przy stole dla niespodziewanego gościa lub zmarłego członka rodziny, bo wierzono, że w Wigilię dusze zmarłych odwiedzają domowników.
Odkładano po trzy łyżki z każdej potrawy wigilijnej, które wraz z kolorowym opłatkiem i sianem po wieczerzy zanoszono bydłu.
Żeby być pracowitym przez cały rok, spożywano kolację wigilijną stojąc, żeby kury niosły dużo jajek, gospodyni musiała siedzieć, ale aby wysiadywały kurczęta, musiała krzątać się po izbie. Należało też spróbować każdej potrawy, aby uniknąć głodu i niedostatku.
Gospodarz podrzucał łyżką do powały ugotowany groch, a z ilości grochu pozostałego na ścianach i suficie, wróżono o przyszłym urodzaju.
Wróżono także rzucając pod powałę garść słomy, jeśli się zaczepiła o belki, oznaczało to dobre zbiory i urodzaj.
Młodzież wyciągała spod obrusa źdźbła siana, wróżąc o ożenku lub zamążpójściu. Źdźbło zielone oznaczało rychły ślub, zwiędłe i zblakłe – oczekiwanie, poczerniałe – starokawalerstwo i staropanieństwo. Pomyślną wróżbą była parzysta liczba ziarenek w wyciągniętym ze snopka kłosie. Po wieczerzy dziewczęta wychodziły przed dom wołając, by posłuchać, z której strony odpowie im echo bądź szczeknie pies – z tej strony spodziewały się adoratora.
Marzena Grzyb
Muzeum Ziemi Rawskiej